31 sie 2015

ROZDZIAŁ 7

~~ Oczami Oliviera ~~

                        Gdy wróciłem do swojej kajuty myślałem o dzisiejszym dniu i o Paoli. Z uśmiechem na twarzy wspominam, jak staliśmy przytuleni, oglądając zachód słońca. I gdy nasze spojrzenia się spotkały.
Niestety szybko przypomniałem sobie o swojej dziewczynie, więc zostawiłem Paolę samą w pokoju. Nie mogę przecież mieć dwóch dziewczyn, ale Paola...ona jest wyjątkowa. Zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Ale czy ona czuje to samo co ja?! Tak bardzo chciałbym teraz być przy niej, przytulać ją i całować.
-         Ogarnij się Olivier, ogarnij. – biłem się po głowie. – przecież to nienormalne. – mówiłem do siebie dalej.
Nagle do mojego pokoju wszedł dziadek.
-         Co się dzieje Oluś? – zapytał.
-         Nic... – powiedziałem.
-         Przecież widzę, że coś Cię gnębi. Mnie nie oszukasz. Powiedz, będzie Ci od razu lżej. Nikomu nie powiem. – mówił dziadek.
-         Chodzi o Paolę... – zacząłem, a dziadek nie dał mi skończyć.
-         Tak myślałem. Podoba Ci się? – zapytał.
-         I to jak. Nie mogę przestać o niej myśleć. Znamy się niecały dzień, a już czuję, że ją kocham. Tylko nie wiem, czy ona czuje to co ja... – gdy skończyłem mówić na mojej twarzy pojawił się smutek.
-         Nie martw się Oluś. Jeśli nawet nie czuje nic do Ciebie teraz, to w końcu z pewnością zacznie. Spędzicie na tym statku wspólnie cały tydzień, więc nie możesz zmarnować tej szansy i musisz walczyć o swoje uczucia. Ja też kiedyś byłem w takiej sytuacji co Ty, gdy poznałem Twoją babcię. Wiedziałem, że ją kocham i chcę z nią być, więc posłuchałem głosu serca i zawalczyłem o jej uczucia. I było warto. Ale teraz niestety już jej przy mnie nie ma... odebrał mi ją ten wstrętny rak. Ehh... – powiedział. Z jego oczu popłynęła pojedyncza łza. Szybko ją otarł, bym nie zauważył.
-         Nie płacz dziadku. Kiedyś znów się spotkacie. – powiedziałem i uściskałem dziadka.
-         Idź już spać wnuczku kochany. Dobranoc. Kolorowych snów o tej Twojej ukochanej. – powiedział i się uśmiechnął.
-         Mam nadzieję, że będą kolorowe. – rzekłem.
-         Wkrótce i rzeczywistość też będzie kolorowa. Uwierz w siebie i walcz. – powiedział i wyszedł.

Długo siedziałem i myślałem o tym, co powiedział mi dziadek. Nie wiem, czy ma rację, ale w końcu przeżył swe lata i zna się trochę na życiu. Postaram się zbliżyć do Paoli. Pragnę tego, jak nigdy. Tylko, że mam dziewczynę... . Co zrobię jeśli z Paolą mi się uda?  Przecież nie mogę zostawić Żanet samej. Ona też nie jest mi obojętna. Ehh... To życie jest okropne. Stawia nam tyle wyborów. 
----------------------------------------------------------------------------------
Tak, więc jest rozdział siódmy. Jeśli mi się uda to jutro wstawię ósmy. 
Mam nadzieję, że się spodoba :) 
Do następnego ;*

P.S. Powodzenia w nowym roku szkolnym dla tych, co jeszcze się kształcą :D

*ZABRANIAM KOPIOWANIA TREŚCI
Petty P. 

4 komentarze: