7 wrz 2015

ROZDZIAŁ 10

              Obudziłam się. Na zegarku stojącym koło telewizora widniała godzina 10:35. Szybko wstałam z łóżka i zaczęłam kierować się w stronę drzwi.
-         O już wstałaś księżniczko. Specjalnie dla Ciebie przygotowałem śniadanie. Chodź. Zjedz. – powiedział Alex i wskazał mi miejsce przy stole, który był zapełniony przeróżnymi potrawami.
-         Dziękuje, ale nie trzeba było. Ja muszę już iść. Naprawdę. Zjedz beze mnie. – powiedziałam i już chciałam wyjść kiedy złapał mnie za rękę.
-         Nigdzie nie pójdziesz. Nic nie jadłaś. Co będzie jeśli z głodu zemdlejesz? – rzekł i pociągnął mnie za sobą do stołu. – Smacznego. – dodał.
Jedzenie z trudem przechodziło mi przez gardło. Było bardzo pyszne, ale ja nie miałam ochoty na nic. Tym bardziej w towarzystwie Alex’a.
-         Nie smakuje Ci? Tak się starałem. – powiedział i zrobił smutną minę.
-         Smakuje, ale po prostu źle się czuję i nie mam ochoty przez to jeść. – oznajmiłam.
-         No dobrze, jeśli nie chcesz nie jedz już. Ale z tym złym samopoczuciem nie mogę Cię tak zostawić. Masz chorobę morską? – zapytał.
-         Nie. Dlaczego pytasz? – zapytałam.
-         W takim razie wyjdziemy na świeże powietrze. Może to Ci pomoże. A jeśli nie to zaopiekuję się Tobą do czasu, aż Ci przejdzie. – powiedział i się uśmiechnął. Aby nie pokazywać braku manier również się uśmiechnęłam. – No dobrze to chodźmy. – rzekł.
Podszedł złapał mnie za rękę i zaciągnął na pokład statku.
Dopiero dziś pierwszy raz zobaczyłam, jak dużo osób nim płynie.
Po mojej lewej stronie opalało się kilka kobiet i głośno śmiało. Po prawej przy stoliku siedziała niewielka grupka mężczyzn grająca w karty. Wszyscy wyglądali na szczęśliwych. Tylko nie ja. Jeszcze, że jestem z dala od domu, to przyczepił się do mnie jakiś natrętny chłopak.
Nagle na dziobie statku zauważyłam Oliviera przytulającego się z jakąś dziewczyną. Poczułam zazdrość, narastającą z minuty na minutę.
-         Halo...Paola...jesteś tu? – usłyszałam.
-         Tak, tak. Coś się stało? – odpowiedziałam Alex’owi.
-         Dobiliśmy do portu. – rzekł uradowany.
-         To super. – tak naprawdę nie było super. To, co przed chwilą widziałam było smutne, ale to co widzę teraz jest gorsze. Olivier całuje się z tą dziewczyną. Niestety nie wygląda na takiego , który tego by nie chciał. Jestem zrozpaczona. Chce mi się płakać, ale nie mogę.
-         Paola, co się dzieje? Gorzej się czujesz? Może wrócimy do środka? – zapytał mnie Alex. Jest taki opiekuńczy.
-         Nie, nic. Zostańmy tu. Już mi lepiej. – powiedziałam, ale wciąż tak nie było.
-         Słuchaj mamy kilka godzin zanim nasz statek zacznie płynąć dalej. Może pójdziemy na miasto, kupimy coś? – zapytał.
-         Tylko, że ja nie mam pieniędzy. Jestem tu kompletnie bez niczego. Zostałam porwana przez jakiegoś idiotę i gdy od niego uciekałam, dostałam się tu na statek. – powiedziałam, a po moim policzku spłynęła mała, pojedyncza łza.
-         Nie płacz już kochana. To straszne co się stało, ale nie martw się. Zajmę się Tobą. Użyczę Ci pieniędzy jeśli trzeba. A skoro jesteś tu bez niczego. Pójdziemy kupimy Ci jakieś ubrania. – powiedział, uśmiechnął się życzliwie i otarł łzę z mojego policzka.
-         Naprawdę nie trzeba. Nie chcę Cię naciągać. – rzekłam.
-         Dla mnie to żaden problem. Nie chcę Cię tak zostawić. Chodźmy już, bo nie zdążymy. – powiedział, wziął mnie za rękę i poprowadził w stronę zejścia na port.
Szliśmy razem przez miasto, trzymając się za ręce. Słońce przyjemnie świeciło, na niebie nie było żadnej chmury. Przechodnie uśmiechali się do nas.
W końcu zaszliśmy do pierwszego sklepu.
-         No, więc zacznijmy od podstawowych rzeczy. – powiedział Alex. – zmierz te trzy pary spodni, a ja przez ten czas poszukam Ci innych rzeczy. – dodał.
-         Dobrze. – powiedziałam i poszłam do przymierzalni.
Przymierzałam spodnie, a w międzyczasie Alex donosił kolejne części garderoby.
Gdy skończyłam wszystko przymierzać, udaliśmy się do kasy, by zapłacić. Kupiliśmy prawie cały sklep.
-         A więc za to wszystko będzie łącznie 100$. – powiedziała pani kasjerka.
-         Proszę. – rzekł Alex i podał jej banknot.
-         Turyści? – zapytała kasjerka wkładając banknot do kasy.
-         Tak. Płyniemy statkiem i wpadliśmy tylko na zakupy. – powiedział Alex i się uśmiechnął.
-         Mhm. Życzę Wam miłej podróży gołąbeczki. – powiedziała kasjerka i uśmiechnęła się.
-         Ale my nie... – chciałam powiedzieć, ale Alex mi przerwał.
-         Dziękujemy. Pani życzymy miłego dnia. – rzekł i  uśmiechnął się do kasjerki.
Gdy wychodziliśmy ze sklepu złapał mnie za rękę. Nie stawiałam oporu. Pomyślałam, że skoro Olivier całuje się z jakąś dziewczyną, to czemu ja nie mogę iść sobie z jakimś chłopakiem za rękę.
Długo szliśmy ulicą bez celu. Wreszcie zatrzymaliśmy się i usiedliśmy na ławce w parku. Siedzieliśmy chwilę i nie rozmawialiśmy. W końcu Alex przerwał tę długą ciszę.
-         Czy zaczekasz tu chwilę na mnie, a  ja skoczę do tego sklepu? – zapytał mnie.
-         Tak. Tylko nie zapomnij wrócić. – powiedziałam i uśmiechnęłam się.
      -    Nie śmiałbym. – oznajmił i się zaśmiał.
-------------------------------------------------------------------------------------
Tak, więc mamy już rozdział 10. 
Zdradzę Wam mały sekret.... Paola będzie miała chłopaka :D Ale kogo, to zagadka ^^ 
Ciekawa jestem kto zgadnie ? :) 
A tak nawiasem to rozdział dedykuję mojej koleżance Julii U. i Yaśminie De :*** 
Do następnego ;*

*ZABRANIAM KOPIOWANIA TREŚCI
Petty P. 

5 komentarzy: