Obudziłam
się. Na zegarku stojącym koło telewizora widniała godzina 10:35. Szybko wstałam
z łóżka i zaczęłam kierować się w stronę drzwi.
-
O już wstałaś księżniczko. Specjalnie dla Ciebie przygotowałem
śniadanie. Chodź. Zjedz. – powiedział Alex i wskazał mi miejsce przy stole,
który był zapełniony przeróżnymi potrawami.
-
Dziękuje, ale nie trzeba było. Ja muszę już iść. Naprawdę.
Zjedz beze mnie. – powiedziałam i już chciałam wyjść kiedy złapał mnie za rękę.
-
Nigdzie nie pójdziesz. Nic nie jadłaś. Co będzie jeśli z głodu
zemdlejesz? – rzekł i pociągnął mnie za sobą do stołu. – Smacznego. – dodał.
Jedzenie z
trudem przechodziło mi przez gardło. Było bardzo pyszne, ale ja nie miałam
ochoty na nic. Tym bardziej w towarzystwie Alex’a.
-
Nie smakuje Ci? Tak się starałem. – powiedział i zrobił smutną
minę.
-
Smakuje, ale po prostu źle się czuję i nie mam ochoty przez to
jeść. – oznajmiłam.
-
No dobrze, jeśli nie chcesz nie jedz już. Ale z tym złym
samopoczuciem nie mogę Cię tak zostawić. Masz chorobę morską? – zapytał.
-
Nie. Dlaczego pytasz? – zapytałam.
-
W takim razie wyjdziemy na świeże powietrze. Może to Ci
pomoże. A jeśli nie to zaopiekuję się Tobą do czasu, aż Ci przejdzie. –
powiedział i się uśmiechnął. Aby nie pokazywać braku manier również się
uśmiechnęłam. – No dobrze to chodźmy. – rzekł.
Podszedł
złapał mnie za rękę i zaciągnął na pokład statku.
Dopiero dziś
pierwszy raz zobaczyłam, jak dużo osób nim płynie.
Po mojej
lewej stronie opalało się kilka kobiet i głośno śmiało. Po prawej przy stoliku
siedziała niewielka grupka mężczyzn grająca w karty. Wszyscy wyglądali na
szczęśliwych. Tylko nie ja. Jeszcze, że jestem z dala od domu, to przyczepił
się do mnie jakiś natrętny chłopak.
Nagle na
dziobie statku zauważyłam Oliviera przytulającego się z jakąś dziewczyną.
Poczułam zazdrość, narastającą z minuty na minutę.
-
Halo...Paola...jesteś tu? – usłyszałam.
-
Tak, tak. Coś się stało? – odpowiedziałam Alex’owi.
-
Dobiliśmy do portu. – rzekł uradowany.
-
To super. – tak naprawdę nie było super. To, co przed chwilą
widziałam było smutne, ale to co widzę teraz jest gorsze. Olivier całuje się z
tą dziewczyną. Niestety nie wygląda na takiego , który tego by nie chciał.
Jestem zrozpaczona. Chce mi się płakać, ale nie mogę.
-
Paola, co się dzieje? Gorzej się czujesz? Może wrócimy do
środka? – zapytał mnie Alex. Jest taki opiekuńczy.
-
Nie, nic. Zostańmy tu. Już mi lepiej. – powiedziałam, ale
wciąż tak nie było.
-
Słuchaj mamy kilka godzin zanim nasz statek zacznie płynąć
dalej. Może pójdziemy na miasto, kupimy coś? – zapytał.
-
Tylko, że ja nie mam pieniędzy. Jestem tu kompletnie bez
niczego. Zostałam porwana przez jakiegoś idiotę i gdy od niego uciekałam,
dostałam się tu na statek. – powiedziałam, a po moim policzku spłynęła mała,
pojedyncza łza.
-
Nie płacz już kochana. To straszne co się stało, ale nie martw
się. Zajmę się Tobą. Użyczę Ci pieniędzy jeśli trzeba. A skoro jesteś tu bez
niczego. Pójdziemy kupimy Ci jakieś ubrania. – powiedział, uśmiechnął się
życzliwie i otarł łzę z mojego policzka.
-
Naprawdę nie trzeba. Nie chcę Cię naciągać. – rzekłam.
-
Dla mnie to żaden problem. Nie chcę Cię tak zostawić. Chodźmy
już, bo nie zdążymy. – powiedział, wziął mnie za rękę i poprowadził w stronę
zejścia na port.
Szliśmy
razem przez miasto, trzymając się za ręce. Słońce przyjemnie świeciło, na
niebie nie było żadnej chmury. Przechodnie uśmiechali się do nas.
W końcu
zaszliśmy do pierwszego sklepu.
-
No, więc zacznijmy od podstawowych rzeczy. – powiedział Alex.
– zmierz te trzy pary spodni, a ja przez ten czas poszukam Ci innych rzeczy. –
dodał.
-
Dobrze. – powiedziałam i poszłam do przymierzalni.
Przymierzałam
spodnie, a w międzyczasie Alex donosił kolejne części garderoby.
Gdy
skończyłam wszystko przymierzać, udaliśmy się do kasy, by zapłacić. Kupiliśmy
prawie cały sklep.
-
A więc za to wszystko będzie łącznie 100$. – powiedziała pani
kasjerka.
-
Proszę. – rzekł Alex i podał jej banknot.
-
Turyści? – zapytała kasjerka wkładając banknot do kasy.
-
Tak. Płyniemy statkiem i wpadliśmy tylko na zakupy. –
powiedział Alex i się uśmiechnął.
-
Mhm. Życzę Wam miłej podróży gołąbeczki. – powiedziała
kasjerka i uśmiechnęła się.
-
Ale my nie... – chciałam powiedzieć, ale Alex mi przerwał.
-
Dziękujemy. Pani życzymy miłego dnia. – rzekł i uśmiechnął się do kasjerki.
Gdy
wychodziliśmy ze sklepu złapał mnie za rękę. Nie stawiałam oporu. Pomyślałam,
że skoro Olivier całuje się z jakąś dziewczyną, to czemu ja nie mogę iść sobie
z jakimś chłopakiem za rękę.
Długo
szliśmy ulicą bez celu. Wreszcie zatrzymaliśmy się i usiedliśmy na ławce w
parku. Siedzieliśmy chwilę i nie rozmawialiśmy. W końcu Alex przerwał tę długą
ciszę.
-
Czy zaczekasz tu chwilę na mnie, a ja skoczę do tego sklepu? – zapytał mnie.
-
Tak. Tylko nie zapomnij wrócić. – powiedziałam i uśmiechnęłam
się.
- Nie śmiałbym. – oznajmił i się zaśmiał.
-------------------------------------------------------------------------------------
Tak, więc mamy już rozdział 10.
Zdradzę Wam mały sekret.... Paola będzie miała chłopaka :D Ale kogo, to zagadka ^^
Ciekawa jestem kto zgadnie ? :)
A tak nawiasem to rozdział dedykuję mojej koleżance Julii U. i Yaśminie De :***
Do następnego ;*
*ZABRANIAM KOPIOWANIA TREŚCI
Petty P.
Petty P.
Bardzo ladnie /bulwa
OdpowiedzUsuńDzięki Asiula :)
Usuńświetny rozdział :D
OdpowiedzUsuńDziękuje :* :)
UsuńSupiiii / Ala
OdpowiedzUsuń