12 wrz 2015

ROZDZIAŁ 12

        Wracaliśmy na pokład statku, jako para. Jakie, to piękne słowo. Nie zauważałam tego, aż do dziś. Olivier jest cudowny. I na dodatek cały mój. Tak świetnie całuje. Ahh...to takie  piękne uczucie mieć kogoś kto Cię kocha.
-         Paolu. Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że Cię mam. – wyrwał mnie z myśli, Oli.
-         I wzajemnie. – odpowiedziałam.
-         Kocham Cię. Mam nadzieję, że nasza miłość przetrwa na wieki. – powiedział i uśmiechnął się.
-         Ja również mam taką nadzieję. – rzekłam i przysunęłam się do niego.
                  Gdy doszliśmy na statek, czekał tam na nas Alex. Nie wyglądał na zadowolonego. Minę miał raczej, jakby chciał zabić każdego po kolei. Akurat przechodziliśmy koło niego, kiedy powiedział:
-         Widzę, że się mysiom pysiom trochę poprzestawiało się w główkach.
-         Słucham? – zapytałam.
-         No, co? Może chcesz mi powiedzieć, że to, iż trzymacie się za ręce i w dodatku całujecie na środku miasta, to normalne? – zapytał ze zdenerwowaniem w głosie.
-         Słuchaj koleś. To nie moja wina, że Ci się w życiu nie powodzi. Ale my z Paolą jesteśmy szczęśliwy i będziemy Ci bardzo wdzięczni, jeśli nie będziesz się wtrącał w nasz związek. – powiedział Olivier. W jego głosie było słychać złość.
-         Mi się nie powodzi? To ja zająłem się Paolą dzisiejszego dnia, podczas, gdy Ty całowałeś się z jakąś lampuciarą. To ja powinienem teraz iść z nią za rękę i ją całować, a nie Ty. – krzyczał.
-         Weź sobie gościu poszukaj innej laski. – krzyknął Oli i ruszył zdenerwowany w stronę swojej kajuty. Pobiegłam za nim, słysząc z oddali głos Alex’a.
-         Jeszcze będziesz moja.
Długo szliśmy obok siebie i nic nie mówiliśmy. Olivier przez całą drogę zaciskał dłonie w pięści.
                  Weszliśmy razem do jego kajuty, która jest trzykrotnie większa od mojej i ładniejsza. Usiadłam koło Oliviera, który zakrywał dłońmi twarz.
-         Olivier... – powiedziałam. Niestety nie dostałam żadnej odpowiedzi. – Mam iść? – zapytałam
-         Nie zostań. Potrzebuję Cię teraz. – powiedział, a z jego oczu ciekły łzy.
-         Nie płacz, kochanie. – powiedziałam i otarłam łzy z jego policzków.
-         Co ja bym bez Ciebie zrobił...tak bardzo Cię kocham. Nie pozwolę na to, by on mi Cię odebrał. – mówił, a z jego oczu ciekły łzy. Wzięłam jego twarz w swoje dłonie i powiedziałam:
-         Olivier...nie masz się czym przejmować. Ja nigdy z nim nie będę. Przecież wiesz, że Ciebie kocham i tylko Ciebie. Będę przy Tobie zawsze dopóki śmierć nas nie rozdzieli. – powiedziałam, a po tych słowach Olivier wsunął swoje dłonie w moje włosy i zaczął całować moje usta. Pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny. Nie mogliśmy się od siebie oderwać. Nasze usta przyciągały się do siebie, jak magnesy. W końcu postanowiłam rozdzielić je.
-         Musze już iść. – powiedziałam.
-         Nie...Paola. Potrzebuję Cię. Zostać u mnie. – powiedział i płakał dalej.
-         No dobrze. Nie zostawię Cię w takim stanie. – oznajmiłam.
-         Chodź , połóż się koło mnie. – rzekł Oli.

Oboje położyliśmy się na jego łóżku, wtuleni w siebie. Długo nie mogliśmy zasnąć. Olivier gładził moje włosy i całował w czoło. Natomiast ja jeździłam opuszkami palców po jego umięśnionej klatce. Wkrótce sen przejął nad nami kontrolę i oboje usnęliśmy. 
--------------------------------------------------------------------------------------
Ani razu nie wstawiałam żadnego rozdziału w sobotę, ani w niedzielę. Ale zrobiłam wyjątek. Szczerze mówiąc, to dzisiejszy rozdział miał pojawić się wczoraj, ale jestem tak chora, że z ledwością dodałam go dziś. 
+ Oczywiście chcę go zadedykować mojemu koledze Filipowi, który nie mógł się go doczekać :D 
Do następnego ;* 

*ZABRANIAM KOPIOWANIA TREŚCI
Petty P. 

4 komentarze:

  1. ach... a mówią, że faceci nie płaczą :P
    świetny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  2. coś podejrzewam, że przez tego Alex'a zerwą :( ale i tak jest supiiiii / Ala

    OdpowiedzUsuń